Wow, ale dawno nie pisałam. Całe wieki!A już przynajmniej rok z kawałkiem.
Przez cały poprzedni rok przepisywałam w moim Bullet Journalu zadanie "uzupełnić na blogu notkę o trzecich urodzinach MK". I gucio. Zonk. Nie uzupełniłam. Ba, nawet zadanie przestałam przepisywać.
No, ale, trzecie urodziny trzecimi urodzinami, a tutaj nam już minęły czwarte!
Także zróbmy małe podsumowanie:
Ubranka MK nosi w rozmiarze 116. Wciąż nosi pieluchę! Zdaniem naszego pediatry nie jest jeszcze gotowy na potty, więc czekamy. Podobno "cud" nagłej gotowości ma się stać trochę po czwartych urodzinach. Na razie widzimy światełko w tunelu, bo ostatnio, pierwszy raz w życiu, oświadczył, że ma coś w tej pieluszce oraz, że potrzebuje zmiany. Yay!
Jeśli chodzi o rozwój:
MOWA:
1. Mówi świetnie po angielsku (nasz główny język w domu), używa słów, które nawet mnie czasami zaskakują ("mama, sky is soooooooo humongous!"). Mówi całymi zdaniami, często bardzo długimi ;). Generalnie mówi praktycznie non stop ;).
2. Chętnie uczy się polskiego, dopytuje o słowa, powtarza; to samo jeśli chodzi o francuski. To co Babcia do niego mówi po polsku to rozumie w 95% (czasami zdarzają się nowe słowa, o które mnie pyta), ale jego poziom rozumienia francuskiego jest znacznie niższy, ale też ma z nim mniejszy kontakt.
MATEMATYKA:
Matematyka to jego konik, uwielbia liczyć. W sumie w tej chwili nie ma granicy, do której liczy, aczkolwiek myli się przy zerach przy ogromnych liczbach (typu bilion). Działania (w tej chwili głównie dodawanie, aczkolwiek trochę też mnożenie - nie wiem dlaczego, ale odejmowanie sprawia mu większy problem niż dodawania czy mnożenie) spokojnie wykonuje do 20, czasami też na większych liczbach. Potrafi liczby (oraz działania na nich) zapisać, jednakże z jakiegoś powodu jego 9 jest odbite w lustrze :).
INNE DZIEDZINY WIEDZY:
MK uwielbia się uczyć. Jest zainteresowany zarówno tym jak zbudowana jest Ziemia (poszczególne warstwy i ich właściwości), jak i tym jak zbudowany jest człowiek (wie już jak działa większość układów w ciele człowieka) czy też jak wygląda układ słoneczny (i co charakteryzuje każdą z planet). Prawie codziennie siada ze swoją książeczką do fizyki i "czyta" o atomach, ich budowie itd.
CZYTANIE/PISANIE:
Pisząc nie trzyma długopisu/flamastra prawidłowo i za nic nie mogę go przekonać, żeby chociażby spróbował, więc pisze mu się dość niewygodnie. Potrafi zapisać różne rzeczy, a jego ulubione słowo ostatnio to "poop" ;). Na moje urodziny dostałam kartkę z napisem "Happy Bir..." i wyjaśnieniem "Sorry, Mama, it's not finished cause it was a long word and I got bored, but happy birthday!". Bardzo ładnie czyta, chociaż nie wszystkie słowa zna. Ale nie ma problemu z zapytaniem się :). Bardzo chętnie pisze też na urządzeniach elektronicznych (tablet, telefon, komputer) - więc często moi przyjaciele dostają różne losowe rzeczy jak "poop is good" czy też "good morning poop" ;). Ale jak ktoś mu (dość prosto) odpisze to potrafi to przeczytać i odpowiedzieć.
SAMODZIELNOŚĆ
To jest temat dyskusyjny. Niektóre rzeczy potrafi zrobić sam, inne potrafi, ale nie chce (np. rozbieranie się, ubieranie się), a jeszcze innych w ogóle nie potrafi (zapinanie klasycznych guzików, czy też wiązanie sznurowadeł). Najbardziej lubi bawić się z kimś - nie przepada za bawieniem się samemu, ale kiedy jednak już bawi się sam - tworzy cudowne historie, których świetnie się słucha i ogląda. Poza tym jest w fazie "ja sam", czyli "mama, let me do it, let ME do it", "mama, me, me, myself", a ja staram się by jak najwięcej rzeczy faktycznie mógł zrobić sam. I tym sposobem ostatnio obierał ze mną ziemniaki, a nawet dostał swoją deskę, swój nóż i pomagał mi je kroić. :)
EMOCJE
Tu akurat nic nowego się nie dzieje, MK od "małego" zawsze nazywa swoje emocje i mówi na głos o ich powodach "Mama, I am so sad because this music is so beautiful", "Mama, I am so angry! because daddy didn't let me take the box", "Mama, I am so frustrated, my tower fell apart".
Myślę, że na tę chwilę wystarczy takie podsumowanie, jak tylko przyjdzie mi coś jeszcze do głowy - to dodam :)
Showing posts with label 31 tydzień ciąży. Show all posts
Showing posts with label 31 tydzień ciąży. Show all posts
Thursday, February 7, 2019
Wednesday, July 26, 2017
Dwa i pół roku Małego Księcia!
Dwudziestego drugiego lipca nasz Mały Książę skończył dwa i pół roku. Takie pół-urodziny, hihi. :)
Zdecydowanie ściemniały mu włosy, chociaż jeszcze nie ma tak ciemnych jak my. Ściemniały mu też oczy, teraz są w sumie bursztynowe, z zielonymi środkami. Waży 15kg, wzrostu nie sprawdzałam (próbowałam, ale nie wyszło), ale ubranka nosi wciąż 92/98. Ostatnio byliśmy u fryzjera i pani fryzjerka obcięła go dużej krócej niż miała to zrobić, więc z niecierpliwością czekamy aż mu trochę włosy odrosną ;).
Jest bardzo szybki, biega jak rakieta. Wspina się trochę, ale najchętniej trzymając Mamusię (vide moi) za rękę. Woli biegać niż chodzić, niestety na ulicy jesteśmy jedną z tych rodzin, która kurczowo trzyma dziecko za rękę, bowiem wystarczy uchwyt poluzować, a on już biegnie przed siebie. Kocha biegać. Ale wie też, na szczęście, że przed ulicą, na żółtym chodniku, należy się zatrzymać ("yellow road - stop"), oraz co oznaczają światła: "red is stop and green is go!".
Ma też sporo różnych ulubionych rzeczy i są to bardzo wyraźne preferencje. Uwielbia piosenkę Bicycle Race (Queen) i często ją sobie podśpiewuje. Kocha... parmezan. Do tego stopnia, że potrafi wpaść w histerię, jeśli go nie dostanie ;). Uwielbia PJ Masks i Puffin Rock, ale ostatnio zainteresował się też bardziej Tygryskiem Danielem (Daniel The Tiger). Ma fenomenalną pamięć, co mnie ciągle zaskakuje.
Mówi głównie po angielsku, ale też do Babci zaczyna mówić po polsku, więc jest nieźle. A żeby było jeszcze było śmieszniej to w to wszystko wplątuje też poszczególne słowa po francusku, czyli np. zamiast powiedzieć "to jest tata", albo "this is daddy" to on mówi: "c'est tata" (czytaj: se tata"). Mówi bardzo dużo, budzi się rano i opowiada mi co mu się śniło :). Aczkolwiek, jeśli nie zna/nie pamięta/nie chce mu się powiedzieć jakiegoś słowa to wciąż opisuje wszystko kolorami i kształtami. Niektóre słowa są kompletnie wymyślone przez niego i nie wiem skąd mu się wzięły, jak np. kolor biały to "kuci" tudzież "kote". Pojęcia nie mam dlaczego. Nie mówi jeszcze głoski L, wiec kiedy mówi o sobie to mówi Joki (zamiast Loki, bo tak ma na imię). Gorzej kiedy mówi (po angielsku) coś o zegarku... (hihihi) i zamiast "clock" mówi "cock", hihi.
O sobie też mówi, że jest duży - "I'm biiiig!!!!", ale czasami się przejęzycza i wtedy wychodzi mu: "I'm GEEK" :D. Kiedy chce zrobić coś sam to woła do nas: "me, me, me, me!", ale zauważyłam ostatnio, że do Babci woła "ja, ja, ja!".
Tworzy zdania, w pierwszym odruchu napisałam, że krótkie, ale tak naprawdę to te zdania są coraz dłuższe, na przykład: "let's go a baba brum brum" (zamiast "do" lub angielskiego "to" mówi francuskie "a" ) ("chodźmy do samochodu babci"). "Let's go a wash ams" (chodźmy umyć ręce - to mówi po każdym posiłku i zawsze kiedy się ubrudzi :D ).
Z jedzeniem jest bardzo różnie. Odmawia jedzenia wszelakich zup i normalnie chyba zrobił mi ostatnio uprzejmość, bo zjadł pół talerza zupy kiedy pojechaliśmy do mojej Babci. Jego absolutnie ulubionym posiłkiem jest penne w sosie śmietanowo-serowym, oczywiście z parmezanem. W drugiej kolejności spaghetti z sosem pomidorowym. Uwielbia parówki sojowe, ale tylko śniadaniowe, classic mają dla niego za twardą skórkę i nie chce ich jeść. Na śniadanie je płatki czekoladowe z serkiem waniliowym, czasami dogryzie jeszcze kanapką (sukces: przestał wreszcie rozbierać kanapki na czynniki pierwsze). Lubi pizzę, zwłaszcza domową :). Uwielbia pomidory. Ostatnio zaczął lubić też żółtko jajka (coś, co wcześniej było dla niego kompletnie niejadalne). Do niedawna bardzo lubił wszelkie placki i naleśniki - ale ostatnio jakoś mniej. Frytkami nie pogardzi NIGDY. :) Ale najchętniej to by się żywił parmezanem. I moim mlekiem (bo wciąż jest też na piersi).
Świetnie gra w MEMO (gramy kartami ze zwierzątkami z IKEI), ale ma problem z układaniem puzzli - nie wiem dlaczego, ale jakoś nie widzi w nich sensu. Nie wiem czy nie zdaje sobie sprawy, że puzzle tworzą większy obrazek? Nie ma dla niego znaczenia czy puzzle w ogóle do siebie pasują, jak nie pasują to po prostu kładzie jeden na drugi. Za to rysuje fantastycznie (tzn "fantastycznie jak na dwulatka"). Uwielbia bawić się wodą. Uwielbia spędzać czas ze mną, najchętniej cały czas mnie w jakimś stopniu dotykając :). Scenariusze jego ostatnich zabaw są głównie na jedno kopyto - coś się dzieje jakiejś zabawce (np samochód wpada w dziurę) i ta zabawka głośno woła na pomoc inną (np. wóz strażacki - łołoł) "HELP HELP HELP red łołoł, help!". Wówczas ja (albo inny towarzysz zabawy) musi tej biednej zabawce pomóc. I tak wiele razy pod rząd ;).
Ach, zapomniałabym :D. Jeździ na tygryskowym rowerku biegowym ("go a orange bicycle!") i oczywiście zawsze w kasku ("orange bicycle hat"). Bardzo to lubi :). Chodzimy z nim na pobliskie boisko gdzie nie musimy go cały czas łapać i może się wyjeździć i wybiegać do woli :).
Ma też swój tablet (w sumie od dawna) i ma do niego dostęp kiedy chce. Ale to wcale nie znaczy, że siedzi non stop przed ekranem, bo głównie woli inne aktywności :). Dopiero kiedy jest zmęczony, znudzony, albo źle się czuje - to wybierze iPada. Częściej gra w coś niż ogląda kreskówki. Gry (dostosowane do jego wieku) rozgryza błyskawicznie i nawet jak dostanie kompletnie nową to już po minucie-dwóch wie dokładnie o co chodzi i co trzeba robić. Najczęściej gra w gry Sago Mini, ale jego ulubionymi aplikacjami są appki edukacyjne i muzyczne. Uwielbia grać na różnych instrumentach, zwłaszcza na pianinie (również realnym, bo od swojego Dziadka dostał na urodziny piękny i wielki keyboard Casio), uwielbia gry z alfabetem (Metamorphabet to jego ulubiona), z liczeniem (a właśnie, zna liczby do 10, a liczy (dodaje, odejmuje) póki co tylko do trzech) i z rysowaniem. Bardzo lubi też oglądać na YT filmiki Blippiego ;).
Śpi coraz lepiej, ewidentnie minęła ta faza z budzeniem się o północy czy o drugiej w nocy i niespaniem przez kolejne kilka godzin. W tym miesiącu zdarzyło się dosłownie dwa razy, za pierwszym razem bo miał zły sen, a za drugim razem pod naszymi oknami koty postanowiły sobie urządzić bójkę i były takie odgłosy, że Mały Książę kompletnie się rozbudził, więc bawiliśmy się do piątej rano. ;)
Losowe rzeczy, które mi się jeszcze przypomniały tuż przed publikacją postu:
Na podwórku często bawi się z trochę młodszą dziewczynką.
Bardzo lubi robić zdjęcia :)).
Do rysowania i pisania używa wciąż obydwu rąk, chociaż mam wrażenie, że lekko preferuje prawą.
Robimy małe podchody z nocnikiem, ale jest na to jeszcze za wcześnie.
Ma tyle energii...! Nie wiem skąd, doprawdy, ale jest po prostu wulkanem energii.
Wciąż ma jedną drzemkę w ciągu dnia, która trwa od 45minut do 2,5h.
Przykładowe rysunki:
Samochód:
Jabłko:
Tata:
Purple titi uuuhu - czyli fioletowy ptak-sowa
I kilka (tym razem dosłownie kilka) innych zdjęć:
Zdecydowanie ściemniały mu włosy, chociaż jeszcze nie ma tak ciemnych jak my. Ściemniały mu też oczy, teraz są w sumie bursztynowe, z zielonymi środkami. Waży 15kg, wzrostu nie sprawdzałam (próbowałam, ale nie wyszło), ale ubranka nosi wciąż 92/98. Ostatnio byliśmy u fryzjera i pani fryzjerka obcięła go dużej krócej niż miała to zrobić, więc z niecierpliwością czekamy aż mu trochę włosy odrosną ;).
Jest bardzo szybki, biega jak rakieta. Wspina się trochę, ale najchętniej trzymając Mamusię (vide moi) za rękę. Woli biegać niż chodzić, niestety na ulicy jesteśmy jedną z tych rodzin, która kurczowo trzyma dziecko za rękę, bowiem wystarczy uchwyt poluzować, a on już biegnie przed siebie. Kocha biegać. Ale wie też, na szczęście, że przed ulicą, na żółtym chodniku, należy się zatrzymać ("yellow road - stop"), oraz co oznaczają światła: "red is stop and green is go!".
Ma też sporo różnych ulubionych rzeczy i są to bardzo wyraźne preferencje. Uwielbia piosenkę Bicycle Race (Queen) i często ją sobie podśpiewuje. Kocha... parmezan. Do tego stopnia, że potrafi wpaść w histerię, jeśli go nie dostanie ;). Uwielbia PJ Masks i Puffin Rock, ale ostatnio zainteresował się też bardziej Tygryskiem Danielem (Daniel The Tiger). Ma fenomenalną pamięć, co mnie ciągle zaskakuje.
Mówi głównie po angielsku, ale też do Babci zaczyna mówić po polsku, więc jest nieźle. A żeby było jeszcze było śmieszniej to w to wszystko wplątuje też poszczególne słowa po francusku, czyli np. zamiast powiedzieć "to jest tata", albo "this is daddy" to on mówi: "c'est tata" (czytaj: se tata"). Mówi bardzo dużo, budzi się rano i opowiada mi co mu się śniło :). Aczkolwiek, jeśli nie zna/nie pamięta/nie chce mu się powiedzieć jakiegoś słowa to wciąż opisuje wszystko kolorami i kształtami. Niektóre słowa są kompletnie wymyślone przez niego i nie wiem skąd mu się wzięły, jak np. kolor biały to "kuci" tudzież "kote". Pojęcia nie mam dlaczego. Nie mówi jeszcze głoski L, wiec kiedy mówi o sobie to mówi Joki (zamiast Loki, bo tak ma na imię). Gorzej kiedy mówi (po angielsku) coś o zegarku... (hihihi) i zamiast "clock" mówi "cock", hihi.
O sobie też mówi, że jest duży - "I'm biiiig!!!!", ale czasami się przejęzycza i wtedy wychodzi mu: "I'm GEEK" :D. Kiedy chce zrobić coś sam to woła do nas: "me, me, me, me!", ale zauważyłam ostatnio, że do Babci woła "ja, ja, ja!".
Tworzy zdania, w pierwszym odruchu napisałam, że krótkie, ale tak naprawdę to te zdania są coraz dłuższe, na przykład: "let's go a baba brum brum" (zamiast "do" lub angielskiego "to" mówi francuskie "a" ) ("chodźmy do samochodu babci"). "Let's go a wash ams" (chodźmy umyć ręce - to mówi po każdym posiłku i zawsze kiedy się ubrudzi :D ).
Z jedzeniem jest bardzo różnie. Odmawia jedzenia wszelakich zup i normalnie chyba zrobił mi ostatnio uprzejmość, bo zjadł pół talerza zupy kiedy pojechaliśmy do mojej Babci. Jego absolutnie ulubionym posiłkiem jest penne w sosie śmietanowo-serowym, oczywiście z parmezanem. W drugiej kolejności spaghetti z sosem pomidorowym. Uwielbia parówki sojowe, ale tylko śniadaniowe, classic mają dla niego za twardą skórkę i nie chce ich jeść. Na śniadanie je płatki czekoladowe z serkiem waniliowym, czasami dogryzie jeszcze kanapką (sukces: przestał wreszcie rozbierać kanapki na czynniki pierwsze). Lubi pizzę, zwłaszcza domową :). Uwielbia pomidory. Ostatnio zaczął lubić też żółtko jajka (coś, co wcześniej było dla niego kompletnie niejadalne). Do niedawna bardzo lubił wszelkie placki i naleśniki - ale ostatnio jakoś mniej. Frytkami nie pogardzi NIGDY. :) Ale najchętniej to by się żywił parmezanem. I moim mlekiem (bo wciąż jest też na piersi).
Świetnie gra w MEMO (gramy kartami ze zwierzątkami z IKEI), ale ma problem z układaniem puzzli - nie wiem dlaczego, ale jakoś nie widzi w nich sensu. Nie wiem czy nie zdaje sobie sprawy, że puzzle tworzą większy obrazek? Nie ma dla niego znaczenia czy puzzle w ogóle do siebie pasują, jak nie pasują to po prostu kładzie jeden na drugi. Za to rysuje fantastycznie (tzn "fantastycznie jak na dwulatka"). Uwielbia bawić się wodą. Uwielbia spędzać czas ze mną, najchętniej cały czas mnie w jakimś stopniu dotykając :). Scenariusze jego ostatnich zabaw są głównie na jedno kopyto - coś się dzieje jakiejś zabawce (np samochód wpada w dziurę) i ta zabawka głośno woła na pomoc inną (np. wóz strażacki - łołoł) "HELP HELP HELP red łołoł, help!". Wówczas ja (albo inny towarzysz zabawy) musi tej biednej zabawce pomóc. I tak wiele razy pod rząd ;).
Ach, zapomniałabym :D. Jeździ na tygryskowym rowerku biegowym ("go a orange bicycle!") i oczywiście zawsze w kasku ("orange bicycle hat"). Bardzo to lubi :). Chodzimy z nim na pobliskie boisko gdzie nie musimy go cały czas łapać i może się wyjeździć i wybiegać do woli :).
Ma też swój tablet (w sumie od dawna) i ma do niego dostęp kiedy chce. Ale to wcale nie znaczy, że siedzi non stop przed ekranem, bo głównie woli inne aktywności :). Dopiero kiedy jest zmęczony, znudzony, albo źle się czuje - to wybierze iPada. Częściej gra w coś niż ogląda kreskówki. Gry (dostosowane do jego wieku) rozgryza błyskawicznie i nawet jak dostanie kompletnie nową to już po minucie-dwóch wie dokładnie o co chodzi i co trzeba robić. Najczęściej gra w gry Sago Mini, ale jego ulubionymi aplikacjami są appki edukacyjne i muzyczne. Uwielbia grać na różnych instrumentach, zwłaszcza na pianinie (również realnym, bo od swojego Dziadka dostał na urodziny piękny i wielki keyboard Casio), uwielbia gry z alfabetem (Metamorphabet to jego ulubiona), z liczeniem (a właśnie, zna liczby do 10, a liczy (dodaje, odejmuje) póki co tylko do trzech) i z rysowaniem. Bardzo lubi też oglądać na YT filmiki Blippiego ;).
Śpi coraz lepiej, ewidentnie minęła ta faza z budzeniem się o północy czy o drugiej w nocy i niespaniem przez kolejne kilka godzin. W tym miesiącu zdarzyło się dosłownie dwa razy, za pierwszym razem bo miał zły sen, a za drugim razem pod naszymi oknami koty postanowiły sobie urządzić bójkę i były takie odgłosy, że Mały Książę kompletnie się rozbudził, więc bawiliśmy się do piątej rano. ;)
Losowe rzeczy, które mi się jeszcze przypomniały tuż przed publikacją postu:
Na podwórku często bawi się z trochę młodszą dziewczynką.
Bardzo lubi robić zdjęcia :)).
Do rysowania i pisania używa wciąż obydwu rąk, chociaż mam wrażenie, że lekko preferuje prawą.
Robimy małe podchody z nocnikiem, ale jest na to jeszcze za wcześnie.
Ma tyle energii...! Nie wiem skąd, doprawdy, ale jest po prostu wulkanem energii.
Wciąż ma jedną drzemkę w ciągu dnia, która trwa od 45minut do 2,5h.
Przykładowe rysunki:
Samochód:
Jabłko:
Tata:
Purple titi uuuhu - czyli fioletowy ptak-sowa
I kilka (tym razem dosłownie kilka) innych zdjęć:
Friday, May 19, 2017
Dwa lata i cztery miesiące
Dwudziestego drugiego maja Mały Książę będzie miał dwa lata i cztery miesiące :). Wow. Ależ ten czas pędzi!!!
Nie robię już co miesięcznych podsumowań, ale chciałam napisać słówko o rozwoju mowy :).
Był taki jeden dzień w kwietniu, kiedy to oboje z Francuzem mieliśmy kiepski nastrój, martwiliśmy się o dużo rzeczy jednocześnie i jednym z tematów do martwienia się była mowa Małego Księcia. Zastanawialiśmy się już czy nie byłoby dobrym pomysłem zabranie go do logopedy lub do psychologa, który być może stwierdziłby czy wszystko jest w porządku...
(To było miesiąc temu, więc miał wówczas 2 lata i 3 miesiące.)
Następnego dnia rano, dzień jak co dzień, szykując śniadanie pytam się Małego Księcia:
- What would you like for breakfast?
Szczęka mi opadła, kiedy usłyszałam:
- An apple mama, an apple and cheese.
To był naprawdę SZOK. Ot tak, znienacka, po prostu zaczął mówić. Mówi po angielsku ;). Niezależnie czy pytanie, na które odpowiada jest po polsku, angielsku czy francusku - on odpowiada po angielsku. Wszystko opisuje kolorami i kształtami oraz funkcją, buzia mu się nie zamyka - i to jest cudowne :D. Niektóre słówka nie są doskonałe, np. "red" brzmi jak "jed" (mimo, iż wcześniej mówił piękne RRRRR to teraz sprawia wrażenie jakby zapomniał jak się je wymawia), zamiast "blue sky" mówi "blue kej" :D. A ja nie mogę się przestać zachwycać. Nie zachwycam się jedynie, kiedy budzi się i mnie w środku nocy, po czym zaczyna machać do czegoś za moimi plecami (a przecież tam nic nie ma!) i mówi: "hey red! red am am? red go am am!" - czyli w wolnym tłumaczeniu ;) "Cześć czerwony! Czerwony, jesteś głodny? Czerwony idź zjedz!". Normalnie ciarki mnie przechodzą na samo wspomnienie tej sytuacji ;). Zaczyna podśpiewywać, a raczej nucić, bo słowa każdej piosenki to na razie "nananana" i "lalalala", ale tym też się zachwycam. Ja wiem, zwłaszcza z mojej cudownej grupy Mamusiowej na Facebooku, że niektóre dzieci w tym samym wieku to już od dawna prowadzą piękne i dowcipne dialogi z rodzicami, ale Loki dopiero zaczął swoją przygodę z mówieniem miesiąc temu. I jest pięknie! :)
Waga: 14kg
Wzrost: około 90cm, ale dokładnie nie wiem - głowa mu wystaje ponad blat w kuchni :D, rozmiar ubranek 92 i niektóre 98. Rozmiar buty 21/22.
Subscribe to:
Posts (Atom)